Rzuciłam się w ramiona przyjaciółki, wybuchając niekontrolowanym płaczem.
- Lexie, kochana, co się stało? Dlaczego płaczesz? - wiedziałam, że jest zdezorientowana. - Widziałaś Nate'a?
Usłyszawszy imię dawnej miłości rozryczałam się jeszcze mocniej.
- Nnniie - zawyłam - Coo..oody!
Zesztywniała.
- ZERWAŁ Z TOBĄ?!
W tym momencie w mojej głowie wykiełkowała nowa myśl- co by się stało, gdybym z nim zerwała? Wzdrygnęłam się. Przecież go kochasz, Lex.
- Co się stało? Usiądź i mi wszystko powoli opowiedz. - Gładziła mnie delikatnie po włosach. Emanowało od niej współczucie i spokój. Po paru minutach, może sekundach (chociaż osobiście czułam, że mijają godziny), zaczęłam głębokim westchnięciem:
- Cody nagrał demo i jakaś gruba ryba zaproponowała mu trasę koncertową po Europie.
- To super? - powiedziała blondynka, lekko zdezorientowanym tonem.
- Tak, mój chłopak spełni swoje najskrytsze marzenia-powiedziałam z nutką sarkazmu. Julie uniosła brwi.
- Lex, kompletnie cię nie rozumiem.
Nagle rozległ się przeraźliwy pisk. Reakcja mojej przyjaciółki była natychmiastowa. Zerwała się z łóżka i z gepardzim tempem popędziła na dół. Po chwili dołączyłam do niej- w salonie, koło kanapy leżał skulony Brad.
- Co ci się stało, misiu?- Julie była dzisiaj automatem do przytulania.
- Oglądajem balki, aś ktoź zapjukal w śybe. Psiestalsyłem się - skończywszy seplenić, wybuchł głośnym, przerywanym spazmami szlochem.
- Hej, hej, Brad! Spójrz na mnie. Nie możesz się wszystkiego bać, jesteś przecież moim małym mężczyzną.- Cóż, Jul miała rękę do dzieci. Chłopczyk przestał płakać, ostatni raz wtulił się w siostrę i wstał, przybierając na swą niewinną twarz buntowniczy uśmiech.
- Zrobię czekolady. - ocknęłam się i spokojnym krokiem ruszyłam w stronę kuchni. Z bordowej szafki, zrobionej z młodego drewna, wyjęłam kubek w samochodziki, pamiętając o szczególnych upodobaniach Brada. Następnie wstawiłam automat, a podczas oczekiwania pokroiłam owoce i ułożyłam je na talerzu. Wyjęłam sok z lodówki i nalałam do dwóch, różowych szklanek, z których piłyśmy jeszcze w dzieciństwie,. Uśmiechnęłam się do moich wspomnień. Moje rozmyślania przerwało głośne ,PIIIP". Ułożyłam wszystko na tacce i wróciłam do salonu. Oprócz przyjemnych wspomnień, starałam się unikać zaprzątania sobie umysłu, jednakże w mojej głowie ciągle pojawiały się cztery słowa: ,, Cody, trasa, Nate, sława." Mój mózg chyba eksploduje.
_________________________________________________________________________________
Siedząc na białej, nowoczesnej kanapie i popijając sok, milczałyśmy. Jednak sielankowa cisza nie mogła trwać wiecznie.
- Powiesz mi w czym jest problem?- Julie patrzyła na mnie wyczekująco. Serio, mogłaby sobie odpuścić to przeszywanie wzrokiem.
- Nie chcę sławy. - odparłam naburmuszona.
Ku mojemu zdziwieniu Julie wybuchła głośnym śmiechem.
- Z czego się śmiejesz? - byłam zła. Wydęłam usta i policzki. Na co moja przyjaciółka zaczęła aż się dusić ze śmiechu.
-Nie..rób..takiej..miny!- wysapała. Rzuciłam w nią poduszką. Oddała mi i po chwili głęboko westchnęła, a ja opuściłam głowę, czekając na wykład.
- Lex, nie żartuj sobie ze mnie. Nasz mały Cody sławny? Przestań, da parę koncertów i koniec jego wielkiej - mówiąc zrobiła cudzysłów w powietrzu - kariery.
Podniosłam głowę, a na dźwięk słów otworzyłam szeroko oczy. Jak mogłam być tak głupia? Co ja sobie myślałam? To ja zawsze byłam tą rozsądną, a teraz zachowałam się jak rozpuszczony dzieciak. Zarumieniłam się i żeby ukryć zażenowanie, palnęłam:
- Spoko, Jul. Ty oraz Alex również jedziecie.
Nie chciałam jej zranić, po prostu nie lubiłam być na przegranej pozycji. Lecz znów tego dnia, nie zaskoczyłam mojej przyjaciółki.
- Okej, będzie super.
Uśmiechem zakończyła naszą niby-kłótnię. Resztę dnia i część nocy poświęciłyśmy na obgadywanie zawartości toreb na wyjazd oraz wyobrażania sobie cudownych przygód. Nawet nie zauważyłyśmy, że na tarasie, w miejscu tajemniczego pukania stało kartonowe pudło ze słodką zawartością i napisem ,,Wróciłem, dziewczyny. Czas zacząć zabawę."
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ta-da ! Wróciłam z nową nazwą bloga, nowym wyglądem i nawet pojawiła się zakładka ,,bohaterowie" (prawa strona)! Nagłówek to wersja robocza, zajmę się nim jak będę miała więcej czasu. Proszę o komentarze <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz