Pierwszy wyłonił się Cody. Moje serce gwałtownie zabiło. Przyznam, że podczas jego wyjazdu, moje myśli skupiały się raczej na wakacyjnych planach. Razem z Julie chciałyśmy polecieć do Londynu. Odbywałam wstępne rozmowy z mamą, przeliczałam fundusze... Teraz nękały mnie wyrzuty sumienia. Jak mogłam za nim nie tęsknić? Za jego intensywnymi zielonymi oczami, uśmiechem, dotykiem, pocałunkiem.. Westchnęłam na samą myśl. Podniosłam wzrok i nasze spojrzenia się spotkały. Nagle poczułam się całkowicie bezbronna, wręcz naga. Jego oczy przeszywały mnie na wylot, jakby właśnie czytał z mojego ciała informacje, co się ze mną działo, gdy nie było go przy mnie. Zawsze tak na mnie patrzył, gdy spotykaliśmy się po dłuższej rozłące. Chciałam rzucić mu się w ramiona i przeprosić za wszystko (chociaż w sumie nie miałam powodów). Cholera, dlaczego ten człowiek tak dziwnie na mnie działa? ,,Bo go kochasz, Lexie."- odezwał się mój podświadomy głos. Zarumieniłam się, bo wyrażanie uczuć słowami nie było dla mnie łatwe. Gdyby nie babcia, która nauczyła mnie co to jest prawdziwa miłość, byłabym chodzącym robotem. Świerzbiły mnie mięśnie, ale wiedziałam, że najpierw ,,formalne" sprawy. Cody zauważył jak silnie walczę z uciążliwymi myślami, przybrał zawadiacki uśmiech i delikatnie przygryzł wargę. ,,On chyba oszalał, zaraz umrę z podniecenia"- pomyślałam. Moje problemy postanowił przerwać Alex.
- Jul...-cicho szepnął Alex-Pogadamy?
Jego twarz wyrażała skruchę i żal z mieszaniną smutku. Moje serce na ten widok, rozpadło się na małe kawałeczki. Co się stało z chamskim, bezczelnym chłopakiem? Albo był dobrym aktorem, albo naprawdę zależało mu na mojej słodkiej przyjaciółce.
Odwróciłam głowę w odpowiedniej chwili. W jednej minucie zobaczyłam jak cały gniew, ból i żal opuszcza jasnowłosą Julie. Spojrzała na niego tak, jak na ich pierwszym spotkaniu- wzrokiem pełnym zrozumienia. Delikatnie się uśmiechnęła (musiałam przyznać, że wyglądała naprawdę przeuroczo) i po chwili wraz z Alexem ruszyła w stronę stawku, by wyjaśnić powody wzajemnego konfliktu.
Nawet nie wiem jak, ale po chwili znalazłam się w ramionach mojego ukochanego, który całował mnie po szyi.
- Moja piękna-szepnął uwodzicielsko, lekko dysząc- Tak bardzo tęskniłem.
Nie trzeba było mi dwa razy mówić. Może nie byłam skłonna do rzewnych ballad odśpiewywanych pod oknem, ale pieszczoty zawsze lubiłam i rzadko oponowałam. Przywarłam do jego ust i zaczęłam namiętnie całować. Chyba moja tęsknota wróciła, bo nie mogłam się od niego oderwać. Jego ręce początkowo silnie obejmowały mnie w talii, lecz następnie zaczęły wędrować w górę. W końcu odezwał się mój rozsądek. Ugryzłam go w wargę, roześmiałam się cicho i uwodzicielsko. Chwyciłam za jego dużą, męską dłoń i pociągnęłam silnie w stronę ławki. Mina Cody'ego mówiła jedno- nie był szczęśliwy moim nagłym opanowaniem.
- Co to za niezadowolenie, hm?
Głupie pytanie, ale prawda była taka, że nie wiedziałam co powiedzieć. Kolejna rzecz, której nie lubię: krępujące sytuacje. Co miałam mu powiedzieć? ,,Świetnie całujesz?" Przecież był doskonale uświadomiony o swoich zdolnościach.
- Głupie pytanie.
Chyba muszę zacząć obserwować, czy mój chłopak nie ma jakichś nadprzyrodzonych zdolności i nie czyta mi przypadkiem w myślach.
- Cod, nie będziesz mnie obmacywał przy ludziach- odparłam bez ogródek.
- Wstydzisz się mnie?
- Doskonale wiesz, że nie. Milion razy to przerabialiśmy. Wiesz, jaki jest mój ojciec, wystarczy, że jeden znajomy nas zauważy i nie będę mogła wychodzić z domu.
- Lex, masz już 17 lat, za 2 miesiące 18! Możesz już chyba decydować o sobie?- Cody był wyraźnie zdenerwowany.
- Oczywiście, że mogę, ale trzeba mieć odrobinę obycia! Nie wypada się tak zachowywać- zarumieniłam się. Głupie kursy dla dam, matka posyłała mnie na nie odkąd skończyłam 4 lata.
Brunet podniósł jedną brew, by wyrazić swoje rozbawienie moją postawą.
- Jesteś taka słodka z tymi swoimi zasadami wzorowego zachowania- cmoknął mnie delikatnie w policzek.
Spojrzeliśmy na ławeczkę przy stawku i zobaczyłam, że Jul i Alex doskonale się bawią. Ich śmiechy zagłuszały szum strumienia wody, który w drodze do ujścia obijał się o skały. Cały park był na prawdę pięknym miejscem i chyba jedynym w Vancouver, gdzie można było odpocząć. Zgiełk miasta czasami przygnębiał. Cody objął mnie delikatnie w pasie, szepnął na ucho ,,kocham cię" i kiwnął głową do Alexa. Nie wiem gdzie szliśmy, ale wszystko było mi jedno. Czułam się szczęśliwa, czułam, że tak powinno być zawsze. Może jednak Jul przekona się do Alexa i zostaną parą? Mamy całe wakacje żeby ich zeswatać. Uśmiechnęłam się na myśl, że to będzie wspaniałe lato. Jednak tak jak mówiłam, nie wierzę w ideały. To co zobaczyłam, wychodząc z parku sprawiło, że omal nie zemdlałam.
________________________________________________________________________-
Podoba się? Jeśli nie, to co wprowadzić?
Szczerze, to mam 2 opcje co Lexie zobaczy (lub kogo) i to co wybiorę zależy od mojego nastroju XD Co wy byście chcieli zobaczyć? :)
Miłego dnia!
kochamkochamkocham Lexie i Cody jedna z najukochańszych i najsłodszych par <3
OdpowiedzUsuńCzemu nie ma takich chłopaków jak Cody i Alex w prawdziwym świecie ????? ja się pytam ?!