Za szybą stał Alex, najlepszy przyjaciel Cody’ego.
Patrzyłyśmy na niego wyczekująco. Wszedł do kawiarni, zamówił smoothie.
Zauważył nas dopiero, gdy szukał sobie wolnego miejsca w oblężonej kawiarni.
Przywdział swój leniwy uśmiech i wolnym krokiem podszedł do nas.
-Cześć dziewczyny!-nie pytając nas o zdanie, zabrał krzesło z sąsiedniego stolika. Oburzona matka kilkuletnich bliźniaków zaczęła perswadować mu, że mógłby chociaż kulturalnie spytać, lecz wtedy on obdarzył ją swoim uśmiechem pt.,, Bardzo mi przykro, to się już nigdy nie powtórzy”. Musicie wiedzieć, że Alex posiadał cały zestaw uśmiechów, które ratowały go podczas kłopotliwych sytuacji. Nawet ja, z reguły odporna na słodkie uśmiechy (mam młodsze rodzeństwo) często mu ulegałam. Jedyną osobą, która zadziwiała nas swoją postawą i zimną obojętnością wobec Alexa, była Julie. Dla niektórych mogłoby wydawać się dziwne, że tak kochana osóbka może ignorować urok blondyna, musi wiedzieć, że Julie nienawidziła jednego: pozerów i egoistów. Kiedyś podczas przerwy świątecznej, wraz z Codym postanowiliśmy spróbować czegoś nowego. Zapoznaliśmy ze sobą Alexa i Julie z zamiarem zeswatania ich. Podczas świąt szczególnie odczuwa się samotność i chęć posiadania bliskiej osoby, dlatego moja przyjaciółka zgodziła się na podwójną randkę. Niestety, A miał wtedy zły dzień. Był jeszcze bardziej marudny i opryskliwy niż zazwyczaj, do tego ciągle oglądał się za innymi dziewczynami, głośno komentując ich niedoskonałości. Nie potrafię opisać jak bardzo wkurzona była Julie. Zwinęła się po godzinie z wymówką, że musi odebrać swojego brata z przedszkola. Ja i Cody wiedzieliśmy, że Brad miał prywatną opiekunkę. Później dowiedziałam się, że Alex uznał J za ,,całkiem uroczą”. Nie widziałam w tym nic złego, dopóki Cody nie wytłumaczył mi, że jego przyjaciel nigdy nikogo nie komplementuje, chyba, że ta osoba naprawdę jest wyjątkowa. Od tego czasu, blondyn często namawiał Jul na wspólne wyjścia. Czasami się zgadzała, by dać mu szansę na rehabilitacje kontaktów. Jednakże po każdym spotkaniu, J miała go coraz bardziej dosyć. Pewnego dnia wpadła, zsunęła zdenerwowana wszystkie moje podręczniki na ziemię i oznajmiła z zaciętą miną ,,Nienawidzę go, L! Nie cierpię z całego serca!” Po czym się rozpłakała. Opowiedziała mi wtedy, że on próbował ją pocałować, a ona uderzyła go w twarz. Moja przyjaciółka teorytycznie nigdy nie odnosi się do przemocy. To był jej pierwszy raz od długiego czasu.
- Siemka, Alex.- delikatnie się uśmiechnęłam.
-Cześć- odparła naburmuszona Julie.
- Oh, Jul, moja ty słodka, uśmiechnij się tymi swoimi pięknymi, białymi ząbkami- powiedział rozbawiony sytuacją chłopak i zaczął miętolić pulchne policzki blondynki.
Julie natychmiast go odepchnęła.
- NIGDY nie odzywaj się tak do mnie i nie waż się mnie dotykać.
Zobaczyłam na twarzy Alexa coś podobnego do zmartwienia, ale szybko otrzeźwiał, by po chwili roześmiać się gromkim śmiechem. Julie też to zauważyła, bo natychmiast zatkała sobie buzię dużą łyżką swoich lodów.
- Biednej, małej blondyneczce dokucza wielki, zły wilk, oj,oj.-uśmiechnął się zalotnie, po czym pociągnął palcem po moim deserze, zbierając całą czekoladową polewę, by następnie włożyć go powoli do ust.-Mniam.
- Alexandrze, jesteś obrzydliwy- powiedziałam i odsunęłam się od niego z niezadowoleniem na twarzy.
- Wiem, dziewczyny to uwielbiają.- odparł z rozbrajającą pewnością siebie.- No cóż, czekoladko, pewnie zastanawiasz się gdzie jest twój lovelas?
- Ujęłabym to inaczej, ale tak, zastanawiam się gdzie jest Cody.
- Poczekaj, zadzwonię do niego- ziewnął, pociągnął ręką po swojej blond fryzurze, żeby zyskać wygląd jeszcze bardziej niedbałego, spojrzał przelotnie na Julie i wyjął swój nowiutki iPhone w zielonej obudowie. Po chwili usłyszałam głos, od którego zawsze się uśmiechałam. – Halo?
- Siemka, stary. Siedzę tu z twoją gorącą czekoladką i jeszcze gorętszą, słodką latte – po tych słowach zaprezentował nam swój uśmiech pt.,,To był komplement”. Jul przewróciła oczami.- Gdzie się podziewasz?
- Nie pozwalaj sobie stary, to moja dziewczyna. Gdzie jesteście? Zaraz do was wpadnę.- mówił stanowczo, tonem, który umiał okiełznać Alexa.
- Mnie bardziej interesuje jej czarująca przyjaciółka. – wypowiedziawszy to, zwrócił swe spojrzenie na Jul, mrugnął zalotnie okiem i oblizał wargi.
Nagle znalazłam się w jakiejś komedii. Julie wypluła swoje lody z powrotem do pucharku, gwałtownie wstała i wylała całą zawartość na włosy Alexa.
- Jesteś obleśny! Nienawidzę cię! Daj mi wreszcie spokój!
W takim stanie widziałam ją tylko raz. Kiedy jej rodzice wzięli rozwód. Wydaję się, że Jul umie panować nad emocjami, lecz w głębi jest bardzo wrażliwa i otwiera się tylko podczas kryzysowych sytuacji. Widok wściekłej przyjaciółki zawsze łamał moje serce. Gdy wreszcie się opanowała, zaczęła płakać i wybiegła z kawiarni.
- Palant- mruknęłam, po czym wstałam, zostawiłam pieniądze na stole i wybiegłam za Julie.
-------------------------------------------------
- Halo, Alex, co tam się stało? – wyraźnie poirytowany Cody domagał się wyjaśnienia.
- Stary, znowu zjebałem. Naprawdę nie chciałem. Przyłaź do Mondo Gelato, natychmiast.-powiedział załamanym głosem blondyn, a następnie się rozłączył.
Włożył telefon z powrotem do kieszeni, dotknął swojej głowy, po czym wymówił jedno, bezgłośne słowo:
- Kurwa.
_____________________________________
Macie kolejny rozdział. Nowy dodam może jutro, może później ; ) Proszę o opinię w komentarzach. Wiem, że mam problemy z interpunkcją i często połykam końcówki, możecie mi to wypominać, nie obrażę się J
-Cześć dziewczyny!-nie pytając nas o zdanie, zabrał krzesło z sąsiedniego stolika. Oburzona matka kilkuletnich bliźniaków zaczęła perswadować mu, że mógłby chociaż kulturalnie spytać, lecz wtedy on obdarzył ją swoim uśmiechem pt.,, Bardzo mi przykro, to się już nigdy nie powtórzy”. Musicie wiedzieć, że Alex posiadał cały zestaw uśmiechów, które ratowały go podczas kłopotliwych sytuacji. Nawet ja, z reguły odporna na słodkie uśmiechy (mam młodsze rodzeństwo) często mu ulegałam. Jedyną osobą, która zadziwiała nas swoją postawą i zimną obojętnością wobec Alexa, była Julie. Dla niektórych mogłoby wydawać się dziwne, że tak kochana osóbka może ignorować urok blondyna, musi wiedzieć, że Julie nienawidziła jednego: pozerów i egoistów. Kiedyś podczas przerwy świątecznej, wraz z Codym postanowiliśmy spróbować czegoś nowego. Zapoznaliśmy ze sobą Alexa i Julie z zamiarem zeswatania ich. Podczas świąt szczególnie odczuwa się samotność i chęć posiadania bliskiej osoby, dlatego moja przyjaciółka zgodziła się na podwójną randkę. Niestety, A miał wtedy zły dzień. Był jeszcze bardziej marudny i opryskliwy niż zazwyczaj, do tego ciągle oglądał się za innymi dziewczynami, głośno komentując ich niedoskonałości. Nie potrafię opisać jak bardzo wkurzona była Julie. Zwinęła się po godzinie z wymówką, że musi odebrać swojego brata z przedszkola. Ja i Cody wiedzieliśmy, że Brad miał prywatną opiekunkę. Później dowiedziałam się, że Alex uznał J za ,,całkiem uroczą”. Nie widziałam w tym nic złego, dopóki Cody nie wytłumaczył mi, że jego przyjaciel nigdy nikogo nie komplementuje, chyba, że ta osoba naprawdę jest wyjątkowa. Od tego czasu, blondyn często namawiał Jul na wspólne wyjścia. Czasami się zgadzała, by dać mu szansę na rehabilitacje kontaktów. Jednakże po każdym spotkaniu, J miała go coraz bardziej dosyć. Pewnego dnia wpadła, zsunęła zdenerwowana wszystkie moje podręczniki na ziemię i oznajmiła z zaciętą miną ,,Nienawidzę go, L! Nie cierpię z całego serca!” Po czym się rozpłakała. Opowiedziała mi wtedy, że on próbował ją pocałować, a ona uderzyła go w twarz. Moja przyjaciółka teorytycznie nigdy nie odnosi się do przemocy. To był jej pierwszy raz od długiego czasu.
- Siemka, Alex.- delikatnie się uśmiechnęłam.
-Cześć- odparła naburmuszona Julie.
- Oh, Jul, moja ty słodka, uśmiechnij się tymi swoimi pięknymi, białymi ząbkami- powiedział rozbawiony sytuacją chłopak i zaczął miętolić pulchne policzki blondynki.
Julie natychmiast go odepchnęła.
- NIGDY nie odzywaj się tak do mnie i nie waż się mnie dotykać.
Zobaczyłam na twarzy Alexa coś podobnego do zmartwienia, ale szybko otrzeźwiał, by po chwili roześmiać się gromkim śmiechem. Julie też to zauważyła, bo natychmiast zatkała sobie buzię dużą łyżką swoich lodów.
- Biednej, małej blondyneczce dokucza wielki, zły wilk, oj,oj.-uśmiechnął się zalotnie, po czym pociągnął palcem po moim deserze, zbierając całą czekoladową polewę, by następnie włożyć go powoli do ust.-Mniam.
- Alexandrze, jesteś obrzydliwy- powiedziałam i odsunęłam się od niego z niezadowoleniem na twarzy.
- Wiem, dziewczyny to uwielbiają.- odparł z rozbrajającą pewnością siebie.- No cóż, czekoladko, pewnie zastanawiasz się gdzie jest twój lovelas?
- Ujęłabym to inaczej, ale tak, zastanawiam się gdzie jest Cody.
- Poczekaj, zadzwonię do niego- ziewnął, pociągnął ręką po swojej blond fryzurze, żeby zyskać wygląd jeszcze bardziej niedbałego, spojrzał przelotnie na Julie i wyjął swój nowiutki iPhone w zielonej obudowie. Po chwili usłyszałam głos, od którego zawsze się uśmiechałam. – Halo?
- Siemka, stary. Siedzę tu z twoją gorącą czekoladką i jeszcze gorętszą, słodką latte – po tych słowach zaprezentował nam swój uśmiech pt.,,To był komplement”. Jul przewróciła oczami.- Gdzie się podziewasz?
- Nie pozwalaj sobie stary, to moja dziewczyna. Gdzie jesteście? Zaraz do was wpadnę.- mówił stanowczo, tonem, który umiał okiełznać Alexa.
- Mnie bardziej interesuje jej czarująca przyjaciółka. – wypowiedziawszy to, zwrócił swe spojrzenie na Jul, mrugnął zalotnie okiem i oblizał wargi.
Nagle znalazłam się w jakiejś komedii. Julie wypluła swoje lody z powrotem do pucharku, gwałtownie wstała i wylała całą zawartość na włosy Alexa.
- Jesteś obleśny! Nienawidzę cię! Daj mi wreszcie spokój!
W takim stanie widziałam ją tylko raz. Kiedy jej rodzice wzięli rozwód. Wydaję się, że Jul umie panować nad emocjami, lecz w głębi jest bardzo wrażliwa i otwiera się tylko podczas kryzysowych sytuacji. Widok wściekłej przyjaciółki zawsze łamał moje serce. Gdy wreszcie się opanowała, zaczęła płakać i wybiegła z kawiarni.
- Palant- mruknęłam, po czym wstałam, zostawiłam pieniądze na stole i wybiegłam za Julie.
-------------------------------------------------
- Halo, Alex, co tam się stało? – wyraźnie poirytowany Cody domagał się wyjaśnienia.
- Stary, znowu zjebałem. Naprawdę nie chciałem. Przyłaź do Mondo Gelato, natychmiast.-powiedział załamanym głosem blondyn, a następnie się rozłączył.
Włożył telefon z powrotem do kieszeni, dotknął swojej głowy, po czym wymówił jedno, bezgłośne słowo:
- Kurwa.
_____________________________________
Macie kolejny rozdział. Nowy dodam może jutro, może później ; ) Proszę o opinię w komentarzach. Wiem, że mam problemy z interpunkcją i często połykam końcówki, możecie mi to wypominać, nie obrażę się J
Najbardziej spodobała mi się sytuacja, gdy Julie wylała lody na włosy tego frajera! :D Czekam, czekam na kolejne :3
OdpowiedzUsuńZajebiste! xd
OdpowiedzUsuń